Firmas Press
toolbar.gif (493 bytes)

Creada hace veinte ańos para servir a la prensa de habla espańola:
grandes columnistas, artículos de interés general, caricaturas, pasatiempos...

La columna semanal de
Carlos Alberto Montaner

Cam.jpg (6536 bytes)

“Se estima que su columna sindicada es leída por seis millones de personas. Sus opiniones hacen que tiemblen políticos en Espańa y América Latina ... Mantendrá su posición como uno de los más respetados periodistas de la región”.
‘The Powerful 100’, Poder, marzo de 2003.

“His syndicated column is read by an estimated 6 million readers. His opinions make politician in Spain and Latin America tremble … He will maintain his position as one of the region’s most respected journalist”.
‘The Powerful 100’, Poder, March 2003.


buscar2.gif (405 bytes)


buscar.gif (308 bytes)


© Firmas Press. Prohibida la reproduccion de los artículos que aparecen en este medio, sin consentimiento escrito o electrónico de Firmas Press.

 

  513-line.gif (245 bytes)

Szczyt w Pradze o przywróceniu
wolności na Kubie

Carlos Alberto Montaner
15-09-2004

Przyczyn trwania komunizmu na Kubie, podobnie jak i w Północnej Korei, należy szukać w brutalnej skuteczności aparatu represji działającego bez żadnych skrupułów - pisze Carlos Alberto Montaner mieszkający na emigracji wybitny kubański historyk i publicysta

Ponad rok temu czeska fundacja People in Need powołała Międzynarodowy Komitet na rzecz Demokracji na Kubie. Na jego czele stanął, zawsze solidarny, były prezydent Vaclav Havel, a obok niego nie zabrakło innych, cieszących się dużym prestiżem, byłych prezydentów i premierów, jak Arpad Goncz, José Mar~a Aznar, Mart Laarczy Violeta Chamorro. Dołączyli do nich wybitni pisarze, m.in. Peruwiańczyk Mario Vargas Llosa, Argentyńczyk Marcos Aguinis, Meksykanin Enrique Krauze, Polak Adam Michnik i Francuz André Glucksmann.

Działalność komitetu już przynosi owoce. Pod jego egidą Petr Pithart, marszałek czeskiego Senatu, i Cyril Svoboda, szef MSZ, zwołali w Pradze zaczynający się właśnie szczyt "Ku demokracji na Kubie". Będzie to najważniejsze od wprowadzenia na wyspie dyktatury, czyli od prawie pół wieku, międzynarodowe spotkanie polityków w kwestii kubańskiej.

To wspaniale. Kuba to nieodrobione zadanie Zachodu. Od 1989 roku komunistyczne rządy w Europie znikały jeden po drugim. Nawet sandiniści w Nikaragui, będącej praktycznie protektoratem Hawany, zostali obaleni w 1990 r. w pamiętnych wyborach, do których doszło pod naciskiem międzynarodowej demokracji.

Pozostała tylko kubańska dyktatura. Dlaczego? Fidel Castro i jego sympatycy lubią wyjaśniać, że rewolucja kubańska zwyciężyła bez pomocy Moskwy, że skupiła się wokół charyzmatycznego Najwyższego Przywódcy i że na Kubie zachował się wielki ludowy zapał.

Państwo stojące policją

Ale prawda jest całkiem inna. Przyczyn trwania komunizmu na Kubie, podobnie jak i w Korei Północnej, należy szukać w brutalnej skuteczności aparatu represji działającego bez żadnych skrupułów. Latem 1989 r., kilka miesięcy przed upadkiem muru berlińskiego, pod pretekstem niejasnych powiązań z handlem narkotykami, Castro kazał rozstrzelać swego najlepszego generała Arnaldo Ochoę i najbliższego agenta wywiadu, pułkownika Antonio de la Guardię, ponieważ wiedział doskonale, że są oni zwolennikami pierestrojki, że są rozczarowani systemem i jego starym i nieudolnym przywództwem.

Były to "przykładne" rozstrzelania. Nauczka, która miała uświadomić całej nomenklaturze cywilnej i wojskowej, że za każde odstępstwo od ortodoksji, za każdy przejaw niezgody czy nieposłuszeństwa płaci się życiem. Jednocześnie przybrały na sile prześladowania demokratycznej opozycji, a el Comandante w najgroźniejszym tonie, na jaki mu pozwala jego szeroki rejestr chwytów dramatycznych, powtórzył publicznie podstawy swojej strategii politycznej: "prędzej wyspa utonie w morzu, niż odejdziemy od marksizmu-leninizmu". Kuba pozostanie komunistyczna do końca świata, chociażby wszyscy Kubańczycy musieli umrzeć.

Oczywiście wszyscy wiedzą, że to niemożliwe. Kuba nie może w nieskończoność pozostać anachronicznym wyjątkiem komunistycznym. Najprawdopodobniej więc sytuacja zacznie się zmieniać, gdy dyktator Fidel Castro - chory 78-letni starzec - zniknie ze sceny w wyniku śmierci czy też postępującego zaniku już nadwątlonych władz umysłowych.

Opinia ta nie opiera się wyłącznie na domysłach. Pojawiają się wyraźne sygnały, że w samych szeregach rządowych istnieje szeroki nurt reformatorski, dziś uległy i milczący, czekający na możliwość zaistnienia po zniknięciu dyktatora, jak to się stało w Chinach po śmierci Mao, a nawet w Hiszpanii po pogrzebie Franco. Być może właśnie ten nurt i najbardziej odpowiedzialni opozycjoniści stworzą jakiś rodzaj porozumienia narodowego, by umożliwić - drogą pokojową - przejście do demokracji.

Trąbka zagrała w Pradze

Dlatego międzynarodowe poparcie dla kubańskich demokratów jest sprawą pierwszorzędnej wagi. Praski szczyt będzie dla wyspy przesłaniem o nieocenionym dla jej przyszłej historii znaczeniu: "Nie jesteście osamotnieni w waszej walce. Wolny świat nie uznaje perwersyjnego poglądu, że komunizm narzucony Kubańczykom jest trwałą formą ucisku. Zaakceptujemy jako prawowity i legalny tylko taki rząd kubański, który faktycznie będzie wynikiem suwerennej woli narodu wyrażonej w wolnych wyborach".

Gdy w końcu wolność dotrze na Kubę, nikt nie będzie miał wątpliwości: ostateczny impuls przyszedł z Pragi.

Tłum. Katarzyna Górna
Carlos Alberto Montaner

  dot-clear2.gif (55 bytes)
dot-clear.gif (545 bytes)