Firmas Press
toolbar.gif (493 bytes)

Creada hace veinte años para servir a la prensa de habla española:
grandes columnistas, artículos de interés general, caricaturas, pasatiempos...

La columna semanal de
Carlos Alberto Montaner

Cam.jpg (6536 bytes)

“Se estima que su columna sindicada es leída por seis millones de personas. Sus opiniones hacen que tiemblen políticos en España y América Latina ... Mantendrá su posición como uno de los más respetados periodistas de la región”.
‘The Powerful 100’, Poder, marzo de 2003.

“His syndicated column is read by an estimated 6 million readers. His opinions make politician in Spain and Latin America tremble … He will maintain his position as one of the region’s most respected journalist”.
‘The Powerful 100’, Poder, March 2003.


buscar2.gif (405 bytes)


buscar.gif (308 bytes)


© Firmas Press. Prohibida la reproduccion de los artículos que aparecen en este medio, sin consentimiento escrito o electrónico de Firmas Press.

 

  513-line.gif (245 bytes)

Mój nienormalny kraj

Carlos Alberto Montaner

Kuba chce dialogu z Europą, a nie chce z własną opozycją

Felipe Pérez Roque, szef MSZ Kuby, przyjechał niedawno do Europy. Przyjechał prosić, by kraje europejskie nie potępiły Hawany na trwającym w Szwajcarii - jak każdej wiosny - forum Komisji Praw Człowieka ONZ. Czym Europa odpowiedziała? Na razie tym, co zwykle. Czyli niczym, co by poruszyło kubański reżim.

Nie, minister wcale nie zaprzecza, że na Kubie jest około trzystu więźniów politycznych (Roque nazywa ich “agentami CIA”). Minister nie neguje też, że na Kubie wykonuje się wyroki śmierci po poszlakowych procesach, aby “dać przykład” społeczeństwu. Ani że od prawie pół wieku na wyspie łamane są wszelkie prawa osobiste i obywatelskie gwarantowane w Karcie ONZ (jak to się zresztą nieodmiennie działo w dyktaturach komunistycznych). Niemniej Felipe Pérez Roque prosił Europę, aby przymknęła na to oko.

Co oferuje w zamian? Półgębkiem - tak, żeby nie powiedzieć za dużo, bo w przeciwnym razie Fidel Castro zdegradowałby go do stanowiska dozorcy parku, jak zrobił to z jego poprzednikiem Roberto Robainem - Pérez Roque obiecuje, że opozycja mogłaby być mniej uciskana, wskazuje na (bardzo niejasne) nadzieje na uwolnienie niektórych więźniów i deklaruje wolę otwarcia czegoś na kształt konstruktywnego dialogu z krajami Unii Europejskiej. Wzywa do rozmów, przedstawiając dziwaczne żądanie: “Kuba chce być traktowana jak normalny kraj”.

Aliści Kubę trudno uważać za normalny kraj. W Europie i wszystkich poważnych krajach świata normalność definiowana jest jako przestrzeganie demokratycznych reguł, pluralizm i poszanowanie praw człowieka.

W normalnych krajach żaden dyktator nie jest u władzy przez 46 lat, dziennikarze i niezależni intelektualiści nie są więzieni. I nie stosuje się okrutnych represji wobec tych, którzy proponują wizję społeczeństwa inną, niż ta arbitralnie narzucona jednej partii przez jednego caudillo, czyli wodza.

W normalnych krajach rządy nie organizują pogromów, by sterroryzować opozycję i zastraszyć nielojalnych. Nie zatapia się łodzi wypełnionych uchodźcami - niedawno 42 ludzi: dzieci, kobiet i mężczyzn zginęło na zatopionym celowo stateczku “13 del Marzo” - i nie zestrzeliwuje się bezbronnych cywilnych samolotów nad wodami eksterytorialnymi.

Dlatego Europie nie wolno ulec temu obrzydliwemu szantażowi. Europa musi zrozumieć, że Castro używa więźniów politycznych w taki sposób, w jaki porywacze wykorzystują zakładników: stanowią oni walutę, za którą kupuje się względy zagranicy. Jeśli rząd kubański narusza prawa człowieka, to musi zostać potępiony bez taryfy ulgowej przed Komisją Praw Człowieka ONZ w Genewie. I przed każdym innym forum, dokonującym moralnego osądu sytuacji na Kubie.

To naiwność sądzić, że kubańska dyktatura rozluźni swój chwyt, jeśli Europa zignoruje zbrodnie popełniane na wyspie. Europa nie może zapomnieć, że spośród 75 kubańskich demokratów uwięzionych wiosną 2003 r., 61 nadal przebywa w więzieniu (pozostałej czternastce zaoferowano tymczasowe i warunkowe zwolnienie). Co więcej, w tym samym czasie uwięziono 21 dalszych opozycjonistów. Castro się nie uczy, nie zmienia, nie łagodnieje. Jego dyktatura jest skostniała.

Najsensowniejsze, co Europa może zrobić - podejmując propozycję dialogu złożoną przez Roque - to powiedzieć kubańskiemu ministrowi, że jego rząd musi usiąść do rozmów z opozycyjnymi demokratami, zanim zechce to zrobić z zagranicą.

Zwłaszcza że kubańscy dysydenci złożyli nie jedną, ale dwie twórcze oferty negocjacji: pierwszy projekt nosi nazwę “Dialog Narodowy” i został zaproponowany przez chrześcijańskiego opozycjonistę Oswaldo Payá, laureata nagrody Parlamentu Europejskiego imienia Sacharowa. Druga idea to “Zgromadzenie na rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego”, zwołane na 20 maja tego roku przez ekonomistkę i byłą więźniarkę polityczną Marthę Beatriz Roque Cabello.

Jeśli rząd kubański chce pokazać wolę naprawienia stosunków z zagranicą, to zamiast zasiadać do rozmów z Europejczykami powinien zacząć rozmawiać z własnym narodem. Okazja do negocjacji jest.

Wtedy przekonamy się, czy Pérez Roque mówi prawdę.

Przeł. Michał Kuźmiński

CARLOS ALBERTO MONTANER, urodzony w 1943 r. w Hawanie, wyemigrował z Kuby w latach 60. Od 1970 r. mieszka w Madrycie. Pisarz i publicysta, od 1992 r. wiceprzewodniczący Międzynarodówki Liberalnej, wspomaga kubańską opozycję demokratyczną.

January 5, 2005

Imprimir esta página

  dot-clear2.gif (55 bytes)
dot-clear.gif (545 bytes)